— Dyplomatyczny ból głowy pani premier Theresy May podczas wizyty w Polsce. To miał być przekaz o przyjaźni, podpisanie paktu obronnego i zapewnienia gościa, że kwestie konstytucyjne to wewnętrzna sprawy poszczególnych krajów. Czyli, że Bruksela nie powinna ingerować w polską reformę sądownictwa. A wyszło nieco inaczej. Pani premier jednak wspomniała o rządach prawa. Tym niemniej propisowskie media zachłystują się entuzjazmem co do wyników tej wizyty. Pan podziela ten entuzjazm?

— Ja chciałbym na wstępie przypomnieć, że ostatnim razem, kiedy Polska podpisała pakt obronny z Wielką Brytanią, bardzo szybko przestała istnieć jako państwo. Nie przeceniałbym znaczenia tej wizyty i uważam, że entuzjazm z nią związany ma charakter wybitnie propagandowy. On nie przekłada się na jakieś realne korzyści, które miałyby płynąć dla Polski ze współpracy z Wielką Brytanią.

Należy pamiętać, że głównym produktem eksportowym, jaki Polska dostarcza na brytyjski rynek, jest tania siła robocza w postaci milionów polskich pracowników, których Wielka Brytania wydrenowała z naszego kraju. Powstałą w ten sposób dziurę musimy uzupełniać, drenując w podobny sposób pracowników z terenów Ukrainy.

W mojej ocenie wizyta ma charakter czysto techniczny, kurtuazyjny i nie przyniosła definitywnych rozstrzygnięć, czy przełomowych porozumień. Chociaż w sytuacji naprawdę bezprecedensowej izolacji Polski na arenie międzynarodowej rząd PiS będzie chciał przedstawić tę wizytę tak, że Polska ma jednak jakichś przyjaciół w Europie, że to nie są tylko orbanowskie Węgry, ale też Wielka Brytania. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że Wielka Brytania szykuje się do Brexitu i poparcie akurat ze strony takiego kraju nie wróży nam nic dobrego. Jest to ugrywanie przez Brytanię własnych celów politycznych, polepszanie własnych pozycji negocjacyjnych z Unią Europejską w rozwodzie, który jest szykowany.

Reasumując, przekaz, jakim nas raczą media w związku z tą wizytą, jest wybitnie propagandowy. Ja nie widzę niczego, co by faktycznie przynosiło jakieś przełomowe decyzje, którymi można byłoby się chwalić i cieszyć.

 — Zarówno pani May jak i premier Morawiecki potwierdzili „plany współpracy w zakresie walki z dezinformacją ze strony Rosji”, na którą Londyn przekaże 5 milionów funtów. Wśród projektów objętych tym wsparciem jest między innymi finansowana przez Polskę białoruskojęzyczna telewizja „Biełsat”. I Białorusinom będą jeszcze intensywniej podawane „wiadomości dobre, czy złe, ale zawsze prawdziwe”? Czy to Panu przypadkiem czegoś nie przypomina?

— Przypomina mi to czasy zimnej wojny. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Zachód prześciga się w pomysłach, jak nową zimną wojnę eskalować. Wszystko wskazuje na to, że informacje przekazywane z jednej strony są określane jako propaganda, a podawane z drugiej strony już zyskują miano jedynej „prawdziwej prawdy”. Trudno to odczytywać inaczej, jak jako wzmożoną pracę propagandzistów w sytuacji, kiedy eskalacja napięć politycznych właściwie dobiegła kresu i już nie ma innych narzędzi, żeby eskalować wrogość we wzajemnych stosunkach. Cały ten wysiłek konfrontacyjny między różnymi stronami przenosi się na sferę informacyjną, i wtedy jesteśmy świadkami takiej sytuacji.

Smutne jest to, że obecne władze nie dostrzegają, że angażowanie się w takie działania nie jest w interesie Polski. W interesie Polski jest budowanie dobrosąsiedzkich relacji z każdym z sąsiadów. Warto zrozumieć, że na przykład Wielka Brytania nie powołuje projektów do walki z propagandą irlandzką czy niemiecką, nie antagonizuje się ze swoimi najbliższymi sąsiadami, a jedynie realizuje swoje polityczne cele, ukierunkowując się przeciwko Rosji czy też konkretnym krajom arabskim. Natomiast Polska z jakiegoś powodu szykuje się do roli chłopca do bicia i mając za sąsiadów zarówno Rosję jak i Niemcy, bezpośrednio angażuje się w działania, które będą skutkować pogorszeniem się relacji sąsiedzkich z tymi państwami. Tego typu doniesienia odczytuję nie tylko jako żenujące, ale przede wszystkim groźne dla polskiej racji stanu.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.