„Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: «Ojcze mój!» A gdy ten rzekł: «Oto jestem, mój synu» – zapytał: «Oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie?» Abraham odpowiedział: «Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój». I szli obydwaj dalej” 
 Rdz 22, 7-8 

„Dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć, a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym, czy nie wiem, w jaki sposób oni przeżywali tą śmierć.”
  Barbara Engelking-Boni

Ilustracja muzyczna: Hans Zimmer & Junkie XL – The Red Caps Are Coming- Batman vs Superman OST




– Niezależnie od tego jak ten światowy konflikt się potoczy, jedna rzecz nie ulega już żadnej wątpliwości: Hitler już wygrał wojnę z polskimi Żydami – powiedział jeden z warszawskich rabinów podczas spotkania z oficerami polskiego podziemia w 1942 r. Prawdziwość słów tego mądrego człowieka potwierdzają statystyki dotyczące strat ludzkich w drugiej wojnie światowej. W stosunku do przedwojennej ludności Polska straciła około 17 proc. populacji (licząc łącznie z Żydami). Tuż za nami plasowało się Nauru z 14 proc. mieszkańców. Spośród republik sowieckich, największe straty poniosły: Białoruś (25,3 proc.) i Ukraina (16,3 proc.). Straty na takim poziomie można określić jako straszliwe. Ale i tak były one procentowo niższe od strat niemal wszystkich społeczności żydowskich Europy kontynentalnej. Niemcy (wraz z kolaborantami) zabili 89-94 proc. Żydów holenderskich, 84-92 proc. litewskich, 84-85 proc. czeskich, 83-92 proc. polskich, 82-96 proc. jugosłowiańskich, 81-92 proc. włoskich, 69-79 proc. węgierskich, 67-80 proc. słowackich, 29-30 proc. francuskich, 25-39 proc. sowieckich, 24-25 proc. niemieckich. Całe, liczące setki lat, społeczności żydowskie znikały z powierzchni ziemi. W języku hebrajskim ta rzeź została nazwana Szoach (שואה, „zagłada”). W jidysz mówiono na nią Kurban Eyrope („zagłada Europy”, חורבן אײראָפּע ). Niemcy przyjęli nazwę „Endlösung der Judenfrage” („ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”). W większości języków świata znana jest jednak jako Holokaust.  To określenie wywodzi się z języka greckiego (ὁλόκαυστος) i oznacza ofiarę całopalną. Ofiarę składaną bóstwu. Dokładnie tym słowem nazywane są w greckich przekładach Biblii ofiary całopalne składane J*** w Świątyni Jerozolimskiej i ofiary z dzieci dla Molocha („Króla J***”) sprawowane w Tofet.

Flashback: Demiurg – Tofet

 Kto więc wpadł na taki chory pomysł by zabicie milionów europejskich Żydów nazwać ofiarą całopalną złożoną dla niezidentyfikowanego bóstwa/demona?

Zagłada europejskich Żydów nazywana jest Holokaustem przez korespondentów wojennych wiosną 1945 r. Słowo to jednak nie występuje wówczas zbyt często. 22 maja 1943 r. „New York Times” w jednym z artykułów donosi o milionach europejskich Żydów „przeżywających Holokaust”. „New York Times” to gazeta od zawsze reprezentująca nowojorski, lewicowo-liberalny establiszment. Przed drugą wojną światową często przedstawiała Hitlera i Stalina w pozytywnym świetle, m.in. negując Hłodomor na Ukrainie.  W 1922 r. na wczesnym etapie kariery Hitlera przekonywała, że jego antysemityzm to głównie zabieg pod publiczkę. W czasie wojny starała się zaś jak najmniej pisać, o tym co się dzieje z Żydami w Europie.  Nazwanie przez nią masowej rzezi „ofiarą całopalną” jest więc podejrzane. „New York Times” nie był jednak pierwszą gazetą, która sięgnęła po ten termin. W październiku 1941 r. pisał o „Holokauście” w Europie magazyn „The American Hebrew”. Do tego periodyku jeszcze wrócimy…

W 1929 r. słowa „holokaust” użył Winston Churchill. Zrobił to w artykule poświęconym ludobójstwu Ormian. W 1923 r. ukazała się zaś broszurka o „holokauście w Smyrnie”, czyli o spaleniu zamieszkałego głównie przez Greków miasta przez Turków. Za pierwszą z tych zbrodni była odpowiedzialna młodoturecka wolnomularska junta wojskowa, w której znalazło się parę osób o sabatejskich powiązaniach. Za drugą z tych rzezi jest obwiniany gen. Mustafa Kemal Ataturk, którego ojciec wywodził się sabatejskiej sekty donmeh. A skoro już jesteśmy przy takich klimatach, to może warto wspomnieć, że Adam Glauer, założyciel mocno wspierającego Hitlera (na wczesnym etapie jego kariery) okultystycznego Towarzystwa Thule, przebywał przez pewien czas jako imigrant w Turcji, zaznajomił się tam z miejscową masonerią wspierającą młodoturków, przeszedł na suficki islam oraz zmienił nazwisko na Rudolf von Sebottendorf. „Sebottendorf” da się przetłumaczyć jako… „wioska sabatejczyków”.

Zanim jednak ludobójstwo dokonane na Ormianach i Grekach zaczęto nazywać „holokaustem”, to słowo to zostało użyte w artykule z „The American Hebrew” z 31 października 1919 r. Artykuł miał tytuł „Ukrzyżowanie Żydów musi się skończyć!”, a napisano w nim, że „6 mln Żydów” grozi śmierć głodowa i pogromy.  Jego autorem był demokratyczny gubernator Nowego Jorku Martin Glynn. Był on irlandzkim katolikiem, ale też straszliwym progressywistą. Glynn był człowiekiem płka Edwarda Mandella House’a, szarej eminencji administracji Wilsona.  Glynn jakimś cudem pisał o „ofierze całopalnej” z 6 mln Żydów na ponad 20 lat przed tym jak do tej ofiary doszło…

Słowo „holokaust” było wcześniej w anglojęzycznych publikacjach używane niezwykle rzadko. Ot w XIX w. jeden historyk określił tym mianem średniowieczną masakrę w kościele a w XVII w. użył go w jednym ze swoich wierszy parający się okultyzmem poeta John Milton.

Wzmianki o zagrożonych w różny sposób 6 mln Żydów w Europie Środkowo-Wschodniej pojawiały się natomiast w okolicach I wojny światowej bardzo często w liberalnej prasie ze Wschodniego Wybrzeża. Np. „New York Tribune” z 14 października 1915 r. podawała, że „to co Turcy robią Ormianom jest igraszką w porównaniu z tym, co Rosja robi 6 mln Żydów”. „American Jewish Year Book 5672 (23 Sep 1911 – 11 Sep 1912)” podawał, że Rosja chce „wypędzić lub eksterminować 6 mln ludzi, bo nie zamierzają stać się częścią Kościoła Greckiego, ale chcą pozostać żydami”. Publikacja „The Zionist Congress” z 1911 r. mówiła o „całkowitej anihilacji 6 mln ludzi”. Najwcześniejsza wzmianka o 6 mln Żydów zagrożonych zagładą pojawiła się w 1900 r. Rabin Steven Wise napisał w „New York Timesie” z 11 czerwca 1900 r., że „istnieje 6000 000 żyjących, krwawiących i cierpiących argumentów za syjonizmem”.

O progresywistycznym rabinie Stevenie Wise pisałem już na łamach tego bloga:

Flashback: Sabatejskie obozy Zagłady

Jedną z najmocniej zaangażowanych osób w blokowanie inicjatyw mających pomóc europejskim Żydom w trakcie wojny był reformowany rabin Stephen Wise, współtwórca Światowego Kongresu Żydów. Blokował on nawet wysyłanie paczek żywnościowych do gett w Polsce. W ciekawym świetle jego działalność opisał rabin Marvin Antelman, autor dwutomowego dzieła „To elimininate the opiate” poświęconego sabbatajczykom-frankistom, czyli zwolennikom fałszywego mesjasza z XVII w. Sabbataja Zevi i XVIII-wiecznego kontynuatora jego dzieła Jakuba Franka. Antelman wskazywał w swoich dziełach na sabbatajskie źródła judaizmu reformowanego czyli judaistycznego modernizmu. Dotarł też do relacji mówiących, że reformowany rabin Wise, był utajonym członkiem Komunistycznej Partii USA. Sekretarka Wise’a Helen Rawlinson opisała w swoich wspomnieniach „Stranger at the Party” swój romans z tym żydowskim przywódcą. Jest w tej książce scena, w której reformowany rabin Wise uprawia z nią seks na stole konferencyjnym w swoim biurze i w trakcie stosunku cytuje te fragmenty psalmów, które sabbatejczycy w XVII w. cytowali w trakcie swoich ceremonii opartych na magii seksualnej. Ta kobieta nie mogła czegoś takiego zmyślić – musiałaby posiadać ogromną wiedzę na temat tej niszowej żydowskiej herezji, by podać właściwe fragmenty psalmów podczas ceremonii.”

Amerykańscy progressywiści należący do sekty sabbatejskiej już na cztery dekady przed Holokaustem mówili więc, że 6 mln Żydów z Europy Środkowo-Wschodniej grozi „całkowita anihilacja”. Czy coś jednak robili, by tych Żydów ocalić? Jak pisałem na tym blogu:

„Najważniejszą i najbardziej przemilczaną książką o Holokauście jest „The Scared and the Doomed: Th Jewish Establishment vs the Six Million” N.J. Nurembergera. Jej autor był prawicowym syjonistą, założycielem Canadian Jewish News i zarazem uczestnikiem prób ratowania europejskich Żydów w trakcie drugiej wojny światowej. Nuremberger oskarża przywódców społeczności żydowskiej w USA (głównie przedstawicieli liberalnego, progressywistycznego nurtu społecznego) oraz lewicowych syjonistów z Mandatu Palestyńskiego nie tylko o obojętność wobec Zagłady, ale również o sabotowanie prób ratowania Żydów dokonywanych przez prawicowych syjonistów spod znaku Żabotyńskiego oraz przez religijne organizacje żydowskie. Opisuje on m.in. jak z inicjatywy prominentnych przedstawicieli liberalnego establiszmentu ze Wschodniego Wybrzeża blokowano w amerykańskiej prasie ogłoszenia społeczne informujące Amerykanów o trwającym w Europie Holokauście, jak działacze Amerykańskiego Kongresu Żydów i Światowego Kongresu Żydów urządzali pikiety przed amerykańskimi siedzibami ortodoksyjnej organizacji Agudat oskarżając ją o to, że „pomaga Hitlerowi wysyłając jedzenie Żydom do gett w Polsce” (!), i prowadzili kampanię przeciwko „nielegalnej żydowskiej imigracji do Palestyny”. Gdy przedstawiciele prawicowego ruchu Irgun próbowali lobbować w administracji Roosevelta za akcjami mającymi utrudnić Niemcom wymordowanie europejskich Żydów, przedstawiciele liberalnych organizacji żydowskich publicznie ich szkalowali jako „współpracowników Hiltera”. Organizacja charytatywna Joint sabotowała wysiłki szwajcarskiego komitetu religijnych Żydów próbującego pomagać głodującej ludności w gettach. Doskonale przy tym sobie zdawano sprawę z tego, że Żydzi są mordowani na masową skalę. Dr. Nahum Goldmann, współtwórca Światowego Kongresu Żydów, na wewnętrznych naradach przyznawał, że prawdopodobnie wszyscy Żydzi w Europie, poza ZSRR i Wielką Brytanią zostaną zabici. Chaim Weizmann, brytyjski agent wpływu i późniejszy pierwszy prezydent Izraela, był oklaskiwany, gdy podczas konferencji w Szwajcarii na początku wojny mówił, że tylko 1-2 mln młodych żydowskich idealistów z Europy przetrwa a reszta Żydów „zniknie jak kurz”.”

Przeprowadzenie tego zniknięcia bardzo ułatwiła Niemcom lojalna współpraca policji żydowskiej w gettach i judenratów. Sprawili oni, że Niemcy nie musieli marnować sił na uganianie się za żydowskimi dziećmi ukrywającymi się w różnych dziurach, na strychach i w piwnicach. Policjanci z gett sami wyłapywali swoich rodaków i dostarczali ich Niemcom, wykazując się przy tym szokującą brutalnością. Policja żydowska i judenraty składały się z głównie z przedstawicieli inteligencji. Z relacji żydowskich wiadomo, że część osób wchodzących w skład tych instytucji początkowo się cieszyła, że stają na czele „żydowskiej autonomii”. Niektórzy z nich stawali się prawdziwymi dyktatorami. Przykładem na to jest Chaim Mordechai Rumkowski, „fuehrer” getta łódzkiego, przedwojenny przemysłowiec, filantrop i członek zarządu łódzkiej gminy żydowskiej. Emanuel Ringelblum pisał o Rumkowskim: „człowiek o niezwykłych ambicjach i trochę stuknięty. Opowiadał cuda o łódzkim getcie. Jest tam państwo żydowskie z 400 policjantami, z trzema więzieniami (…) Uważa się za pomazańca bożego”. Rumkowski otaczał się haremem ładnych dziewcząt, ale też był pedofilem i wykorzystywał seksualnie biedne dzieci z getta. Przed wojną ufundował internat dla żydowskich dzieci.

Oczywiście głównymi sprawcami Szoach byli Niemcy i ich Wódz Adolf Hitler. Niemiecki Fuehrer został jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności poczęty w dzień Tisha B’Av – w ortodoksyjnym judaiźmie dzień najgłębszej żałoby, poświęcony opłakiwaniu upadku Pierwszej i Drugiej Świątyni. (Dla sabatejczyków był to dzień, w którym urządzali orgie.) W W Tisha b’Av w 1941 r. Himmler dostał zgodę na przeprowadzenie „Ostatecznego Rozwiązania” a w ten dzień w 1942 r. dokonano wielkiej deportacji Żydów z Getta Warszawskiego. Oczywiście Hitler nie miałby żadnych szans przeprowadzenia ludobójstwa, gdyby jego karierze nie towarzyszyła seria dziwnych zbiegów okoliczności. Gdyby nie było ludzi, którzy go wspierali i finansowali, którzy pomagali się zbroić Niemcom i ZSRR i zadbali o to, by niemieckie zagrożenie nie zostało zduszone w zarodku. Ci ludzie zadbali o to, by nie wykorzystać szansy pokonania Niemiec w 1939 r., w 1940 r. i wcześniej. Pisałem o tym wszystkim w seriach: Wrześniowa Mgła, Steamroller, Dies Irae i Pontifex.
 

Flashback: Dies Irae – Hitler od NEETa do mandżurskiego kandydata

Flashback: Dies Irae – Baruch

Flashback: Dies Irae – Ambasador Bullitt

Intrygująco przedstawia się w tym kontekście zachowanie administracji Roosevelta. Przed 1941 r. robiła ona wszystko, by zamknąć europejskim Żydom możliwość imigracji do USA. Gdy Jan Karski mówił Franklinowi Delano Rooseveltowi o Holokauście, prezydent zbywał go pytaniami w stylu: „czy w Polsce jest dużo furmanek?”. (Świetnie to zostało symbolicznie pokazane w IPN-owskiej animacji „Niezwyciężeni”, od 2:17). W lutym 1945 r. przed spotkaniem z królem Arabii Saudyjskiej, Roosevelt zażartował: „Co mu damy w zamian za arabską ropę? Może 6 mln europejskich Żydów?”. W domyśle martwych Żydów.

Ludobójstwo dokonane na Żydach nazwali „holokaustem” czyli „ofiarą całopalną” dobrze wykształceni ludzie z elit, od których powinno się wymagać precyzyjnego posługiwania się uczonymi, obcojęzycznymi terminami. I oni tym terminem precyzyjnie się posłużyli. Ludobójstwo Żydów zostało nazwane „ofiarą całopalną”, bo ofiarą całopalną być miało. Od początku było planowane jako ofiara dla bóstwa/demona. W starożytności palono w Jerozolimie dzieci w Tofet, by zyskać przychylność Molocha. Jefte złożył swoją jedyną córkę w ofierze dla J*** w podzięce za wygraną wojnę. Ofiary z ludzi spotykane były w wielu starożytnych religiach. Sięgają po nie również współcześni sataniści. A teraz pomyślmy: skoro ofiara z jednego człowieka ma zapewnić wdzięczność bóstwa/demona, to jakiej nagrody należało się spodziewać za złożenie w ofierze całopalnej 6 mln ludzi? Czy realizacja programu sabatejczyków po 1945 r. przyspieszyła czy też zwolniła? Czy udało im się wprowadzić zmiany społeczne, które chcieli? Czy ludzkość zrobiła „postępy” w poszukiwaniu iskier bożych w odmętach zła? Czy zachowania, które kiedyś były wstydliwym tabu są teraz promowane?

Dla żydowskich środowisk ortodoksyjnych ludobójstwo dokonane na Żydach nie było oczywiście ofiarą. Część z nich uważa je jednak za sprawiedliwą karę za grzechy, którą na naród zesłał J***. Grzechami tymi było odchodzenie od Talmudu i Tory, asymiliacja oraz mieszane małżeństwa z gojami. Ovadia Yosef, naczelny sefardyjski rabin Izraela w latach 1973-1983, twierdził, że Żydzi zabici w trakcie Szoach to zreinkarnowani grzesznicy, którzy odebrali słuszną zapłatę za to, co robili w poprzednich wcieleniach. John Hagee, judaizujący amerykański pastor (anal)baptystyczny twierdził natomiast, że Bóg zesłał Hitlera na Ziemię, po to by ukarał Żydów za to, że odrzucili syjonizm i nie chcieli zgodnie z biblijnymi proroctwami wracać do Izraela. Co ciekawe Hagee pisał, że Hitler był… żydowskim mieszańcem, nie podając na to żadnych dowodów.

Niewątpliwie powstanie państwa Izrael było jednym ze skutków Holokaustu. Establiszment nowego kraju był, według rabina Antelmana oraz izraelskiego konspirologa Barry’ego Chamisha, zinfiltorwany przez sabatejczyków. Dość wspomnieć o pierwszym prezydencie Chaimie Weizmannie. Podczas wojny z lat 1948-1949 kraj było zmuszonych opuścić setki tysięcy jego dotychczasowych mieszkańców (wybaczcie mi ten eufemizm, ale dobrze znacie tę historię). W obozach dla uchodźców stali się oni nowym narodem – Palestyńczykami, ziejącymi pragnieniem zemsty na Izraelczyków. Państwo Izrael miało już nie zaznać pokoju. Według prof. Shlomo Sanda sporą część z tych Palestyńczyków stanowili… Żydzi. Ludność żydowska zamieszkiwała Eretz Israel nieprzerwanie od czasów starożytnych, a Rzymianie generalnie zostawili większą jej część w spokoju, podobnie jak Bizantyńczycy i Persowie. Po podboju muzułmańskim, wielu miejscowych judaistów przeszło na islam z przyczyn podatkowych zachowując wiele żydowskich zwyczajów (np. noszenie szali modlitewnych). To właśnie potomków tych Żydów wypędzano z ich własnych wiosek w 1948 r. i to oni stali się później terrorystami z OWP, Czarnego Września czy Hamasu…

Powstanie Izraela sprowokowało arabski odwet w postaci wypędzenia setek tysięcy Żydów sefardyjskich mieszkających od setek lat na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Żydzi ci, zachowujący unikalną kulturę, byli traktowani aż do lat 70. w rządzonym przez lewicę Izraelu jak obywatele drugiej kategorii. Setki sefardyjskich (jemenickich) dzieci zaginęło w państwowych szpitalach. Rodzicom mówiono, że zmarły a później okazywało się, że ich groby były puste. Parlamentarna komisja w latach 90-tych orzekła, że w przynajmniej w przypadku 69 dzieci istnieje 100 procentowa pewność ich zaginięcia. Po prostu rozpłynęły się pod opieką państwa. (Tutaj macie mocny artykuł na ten temat z izraelskiej prasy.) Pojawiły się przecieki, że te dzieci były sprzedawane do USA. Komu sprzedawane i do jakich celów, tego nie wyjaśniono. Stały się „pizzą” czy pożarł je Moloch?

 Jeśli Holokaust był zaplanowany jako „ofiara całopalna” dla jakiegoś bóstwa/demona, to czy jednak w oczach tej istoty nadprzyrodzonej był on ofiarą wystarczającą? Z cytatów, które przytoczyłem wynika, że 6 mln Żydów było docelową liczbą, jaką miano „poddać całopaleniu”. (Na conajmniej 2-3 mln sowieckich jeńców, 2 mln Polaków, 300 tys. – 500 tys. Serbów, 90 tys. – 220 tys. Romów, 150 tys. niepełnosprawnych, 1,4 tys. – 2,5 tys. Świadków Jehowy, tysiące więźniów politycznych z różnych narodów oraz homoseksualistów, którzy w jakiś sposób podpadli policji nie zwracano jak widać już takiej uwagi…) Czy jednak docelową liczbę 6 mln udało się osiągnąć? „The Columbia Guide to the Holocaust”, publikacja z 2000 r., podaje jako najniższe szacunki liczby żydowskich ofiar 4,897 mln, jako najwyższe 5,895 mln. Z badań Petera Heyesa z 2015 r. wynika, że mogła ona sięgnąć 5,897 mln. Liczba 6 mln nie została więc przekroczona. Czy oznacza to, że dodatkowe 110 tys. – 1,1 mln Żydów ma stać się uzupełniającą „ofiarą całopalną” przyspieszającą sabatejskie czasy mesjańskie? Mająca 20 kt bomba atomowa zrzucona na Tel Aviv zabiłaby 122 tys. osób (według tej symulacji), 150 kt 285 tys., 800 kt rosyjski Topol-M 530 tys., 5 Mt chiński Dong Feng-5 1,02 mln… Czyżby dlatego różne służby z obu stron Żelaznej Kurtyny tak mocno się napracowały, by w 1979 r. obalić szacha Iranu a na jego miejsce wstawić Chomeiniego? Czy dlatego administracja Obamy była tak pobłażliwa wobec irańskiego programu nuklearnego? Czy założono, że Iran jednak zdobędzie bombę i ją kiedyś zrzuci?

Według różnych wyliczeń okupację na ziemiach polskich przeżyło w ukryciu od 40 tys. do 120 tys. Żydów. Ukrywani byli z narażaniem życia przez swoich polskich sąsiadów i Polskie Państwo Podziemne.   Możliwe więc, że tych 120 tys. polskich Żydów zabrakło do liczby 6 mln, która miała zginąć w ofierze całopalnej. Czy to dlatego sabatejczycy tak na nie lubią? Czy to przez nas muszą się znów napracować, by złożyć ofiarę uzupełniającą?

 ***

To już ostatni odcinek serii Demiurg. Niektórym się nie podobała ze względów religijnych, ale widzę też, że na wielu ludziach zrobiła wstrząsające wrażenie. Prawdopodobnie nie napisałbym jej gdyby nie zeszłoroczny spór o Holokaust. Benjamin Netanjahu, Yair Lapid i paru innych ludzi dostarczyło mi inspiracji 🙂
Na razie zrobię sobie przerwę od serii historycznych, bo to bardzo pracochłonne, ale myślę o cyklu dotyczącym pierwszej wojny światowej i okolic (w klimatach Archanioła). A w przyszłości będzie seria pt. „Shamballah”.