Spekulacje wokół tego tematu w samych USA skupiły na sobie niewiele uwagi, otwarcie tej „puszki Pandory” na Bałkanach Zachodnich byłoby bardzo nierozsądne i niebezpieczne.

Amerykański specjalista w sferze zarządzania kryzysowego podkreślił, że jeśli Serbia i Kosowo chcą być państwami demokratycznymi i członkami UE, należy pozostawić mniejszości narodowe w obecnych granicach.

Serbski politolog i publicysta Zeljko Cvijanovic w wywiadzie dla Sputnika wyraża zdumienie, jak Daniel Serwer potrafi łączyć troskę o granice serbskiego regionu, który samowolnie proklamował niepodległość i całkowitą obojętność wobec nietykalności granic samej Serbii naruszonych przez nielegalne oddzielenie Kosowa: 

„To klasyczny przykład hotentockiej moralności: zdaniem Waszyngtonu są „dobre rozpady” typu rozpadu Jugosławii i samej Serbii oraz „złe rozpady” — takie jak prawdopodobny rozpad Macedonii. Zgodnie z tą logiką leżącą u podstaw całej polityki zagranicznej USA, której zwolennikiem jest profesor Serwer, „to co jest dobre dla nas, jest dobre dla ludzkości, a to co złe dla nas — jest złe dla wszystkich”.

Cvijanovic twierdzi, że ponieważ „chodzi o przestępczy podział Kosowa, Trump nie może potwierdzić tej informacji oficjalnie”. Według niego Serwer zdaje sobie sprawę z tego, że siły polityczne zajmujące się kwestiami Jugosławii od 25 lat teraz nie mają wystarczającej wagi, by realizować ten sam kurs. „Do czego to doprowadzi oraz czy doprowadzi do podziału Kosowa, tego jeszcze nie wiemy” — mówi.

Jednak w kwestii zagrożeń ukrytych w bałkańskiej „puszce Pandory” Cvijanovic całkowicie się zgadza z amerykańskim profesorem. Twierdzi, że jeśli dojdzie do precedensu z podziałem Kosowa, pociągnie to za sobą poważne konsekwencje, przede wszystkim w Bośni i Hercegowinie i Macedonii. (Parlament Republiki Serbskiej, entitetu wchodzącego w skład Bośni i Hercegowiny jako szeroka autonomia zamieszkałego przez Serbów przyjął rezolucję ws. prawa do przyznania jej statusu niepodległego państwa w razie przyjęcia Kosowa do ONZ, o czym wielokrotnie mówił prezydent RS Milorad Dodik. W Macedonii liczna albańska mniejszość narodowa  stanowiąca ponad jedną czwartą ludności kraju ma silną pozycję, co powoduje regularne kryzysy polityczne i niepokoje). Macedońscy Albańczycy podzielają ideę „Wielkiej Albanii”, w ich środowisku przeważają nastroje separatystyczne — red.).

Jednocześnie zdaniem serbskiego eksperta na samej eskalacji konfliktów w BiH i Macedonii sprawa się nie skończy. Zapowiada poważne kryzysy także w innych państwach regionu, które nie uznały niepodległości Kosowa: Grecji, Słowacji i Rumunii (Grecja ma problemy z roszczeniami terytorialnymi Albanii wobec przybrzeżnych rejonów historycznego obwodu Epir zwanych przez Albańczyków Çamëria). Dwa rejony na południu Słowacji — Okres Komárno i Okres Dunajská Streda są zamieszkałe przeważnie przez Węgrów — około 70 i 85% odpowiednio. W niektórych powiatach na północy rumuńskiej Transylwanii (Harita i Covasna) około 80% ludności stanowią Węgrowie. Cvijanovic mówi, że każde z tych państw może dostać „własne Kosowo”.

Profesor Uniwersytetu Północno-Wschodniego w Bostonie Denis Sullivan specjalizujący się w polityce bliskowschodniej w wywiadzie dla Sputnika twierdzi, że dalszy podział Serbii jest tak samo niebezpieczny, jak potencjalny podział Syrii. Według niego Bałkany i Bliski Wschód mają porównywalny potencjał wybuchowy.

„Kolejny problem zbliżający Bałkany i Bliski Wschód to uchodźcy, którzy wybrali trasę bałkańską, by trafić do Europy Środkowej i ostatecznie do Niemiec” — mówi.

Na pytanie, czy należy spodziewać się po Waszyngtonie nowej inicjatywy odnośnie podziału Kosowa w świetle tego, że w swoim czasie USA poparły najpierw podział Jugosławii a następnie Serbii Sullivan odpowiada, że podziału Jugosławii prawdopodobnie nie było w początkowych planach USA, które na początku 90. „same nie wiedziały, co to wszystko oznacza”. Zdaniem profesora z Bostonu w wydarzeniach jugosłowiańskich „należy obwiniać raczej Niemcy”, które jako pierwsze poparły rozpad kraju. 

„Ciągle słyszę wzmianki o tym, że Trump i Putin porozumieli się w kwestii nowego podziału Kosowa. Prawdopodobnie chodzi i północne rejony Kosowa i miasto Mitrovica (Kosovska Mitrovica, która nadal jest nieformalnie podzielona na serbską i albańską części — red.). Nie mam jednak pojęcia, czy  w rzeczywistości dojdzie do zmiany granic w Serbii i Kosowie lub Republice Serbskiej” — mówi.

Komentując amerykańską politykę na Bałkanach po dojściu Trumpa do władzy, Sullivan podkreśla, że zmian w tym kierunku praktycznie nie ma, ponieważ Trump najprawdopodobniej „nie wie nawet, czym są Bałkany poza być może ojczyzną jego żony — Słowenią”.

„Myślę, że polityka USA nie zmieniła się. Ludzie w Departamencie Stanu mówią mi, że to kwestia status quo, a więc kontynuują tradycyjną bałkańską politykę siłą inercji, ponieważ Trump na razie nie zorientował się, jaka tu może być potencjalna korzyść dla USA. Dla Bałkanów jest to jednocześnie dobrze i źle. Póki nie patrzy w tym kierunku, nie zwracajcie na siebie uwagi, ponieważ nie wiadomo, co będzie chciał zrobić, jeśli przypomni sobie o tym regionie. Ta decyzja może być zarówno korzystna dla was, jak i odwrotnie. Serbia jako małe państwo powinna przede wszystkim zadbać o to, by mieć na świecie jak najwięcej przyjaciół” — doradza Belgradowi amerykański ekspert.

„To jedno z ważnych osiągnięć rządu Vucicia: Serbia zbliżyła się z Arabami, Turkami i Rosjanami, USA i UE. Dla Belgradu ważne jest dalsze zacieśnianie kontaktów partnerskich z różnych państwami, tworzenie silnej gospodarki oraz praca nad zatrudnieniem młodzieży. Nie stawiajcie tylko na jedną kartę” — podsumował Sullivan. 

Leave a Reply