Proces otwierania biur handlowych za granicą jest „rwany” i powstają niekiedy czarne dziury. MSZ stara się uspokajać partnerów – podkreślił we wtorek wiceszef resortu Marek Magierowski. Do końca 2019 r. otwartych zostanie do 70 placówek – zapewnił prezes PAIH Tomasz Pisula.

Biura handlowe Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH) na mocy ustawy przejęły zadania działających dotychczas przy ambasadach i konsulatach Wydziałów Promocji Handlu i Inwestycji (WPHI).

Pisula na posiedzeniu senackiej Komisji Spraw Zagranicznych i UE we wtorek uzasadniał tę decyzję i przedstawił dotychczasowy dorobek biur handlowych pod kuratelą PAIH.

Podkreślił, że podjęta została decyzja o przesunięciu wsparcia dla polskich przedsiębiorców z rynku unijnego, gdzie – jak mówił – stosunkowo łatwo prowadzi się interesy, na rynki krajów trzecich, zwłaszcza azjatyckich i afrykańskich, które ze względu na demografię oferują największy potencjał zbytu.

Dotychczas ponad dwie trzecie spośród 49 przedstawicielstw handlowych było ulokowane w krajach UE. – Co więcej, WPHI znajdowały się często w miejscach nieoczywistych z punktu widzenia handlu. Na terenie Niderlandów była to Haga, a nie Amsterdam czy Rotterdam. W Szwajcarii mamy placówkę w Bernie, która nie jest wielkim ośrodkiem handlowym – wymienił prezes PAIH.

Jak dodał, w Niemczech polski biznes był reprezentowany przez placówkę w Berlinie, który jest stolicą polityczną, a nie handlową, bez przedstawicielstwa we Frankfurcie nad Menem. Z kolei w Kanadzie był to Montreal, zamiast Toronto.

Pisula krytycznie ocenił działanie WPHI. – Zewnętrzne oceny skuteczności działania tego systemu wypadały bardzo niekorzystnie. WPHI traktowane były raczej jako rodzaj przywileju emerytalnego dla pracowników resortu gospodarki czy czasem spraw zagranicznych niż jako miejsce, w którym realnie miano zabiegać o interesy polskich firm – podkreślił. Dodał, że roczny koszt utrzymania Wydziałów, w których zatrudnionych było 300 osób, wynosił ponad 100 mln zł; średnio 2 mln zł na jedną placówkę.

Jak mówił prezes PAIH, stwierdzono też słaby nadzór merytoryczny nad pracą WPHI, z których każda obsługiwała tylko od dwóch do trzech imprez rocznie. – Im dalej kraj był położony od Warszawy, tym zwykle wolniej szła tam praca – dodał Pisula. Wspomniał, że bywały placówki, gdzie jedyna korespondencja w ciągu siedmiu miesięcy dotyczyła tego, że „panu radcy złuszczył się kort tenisowy i potrzebuje 15 tys. dolarów na jego renowację”.

– Dlatego po kilku miesiącach prób wskrzeszenia tego systemu minister rozwoju podjął decyzję kierunkową dotyczącą likwidacji tych placówek – uzasadnił Pisula. Zadania te – jak mówił – przejął ponad rok temu PAIH.

Według Pisuli, PAIH założył 11 placówek, które przez 9 miesięcy obsłużyły ponad tysiąc firm. W placówkach tych zatrudnieni są głównie Polacy bądź osoby polskiego pochodzenia rekrutowane z tamtych rynków. Szef PAIH dodał, że średni koszt utrzymania biura handlowego to obecnie 750 tys. zł.

Pisula wyraził nadzieję, że do końca roku otwartych zostanie 20 placówek, a do końca 2019 r. działać będzie do 70 biur handlowych, w większości w krajach pozaeuropejskich. Jak dodał, będą one utrzymywane z funduszy przeznaczanych dotychczas na 49 Wydziałów Promocji Handlu i Inwestycji.

Wiceminister spraw zagranicznych Marek Magierowski podkreślił, że MSZ współpracuje z PAIH. – Jedynym naszym zmartwieniem jest to, że proces powstawania biur jest rwany – mówił.

– Powstają niekiedy czarne dziury. WPHI jest zlikwidowane albo jest w trakcie likwidacji. Wedle ustawy pracownicy WPHI w okresie przejściowym nie mogą zajmować się niczym innym poza likwidacją swojego biura, a nie powstają jeszcze biura handlowe, więc powstaje przerwa, która powoduje nie tylko problemy logistyczne, ale też wizerunkowe. Nasi partnerzy w tym czy innym kraju są zaniepokojeni tym, że nagle znika jakaś instytucja i powstaje wrażenie, że Polska obniża status swojej atencji skierowanej do kraju nas goszczącego – tłumaczył Magierowski.

Jak dodał, MSZ stara się „ten problem rozwiązywać na bieżąco” i informować partnerów, że „nic się nie zmienia, jeśli chodzi o rangę naszych kontaktów gospodarczych” i „nie ma powodów do niepokoju”. Dodał, że sugerował w polskich przedstawicielstwach organizowanie spotkań informacyjnych w tej sprawie.

 

 

RP, PAP

Source: „Czarne dziury” w sieci biur handlowych