— Z tych obserwacji wynika, że gwiazdy wielkości Słońca mogą kumulować jasne mgławice. Z kolei z teorii wynika, że jest to niemożliwe, bo potrzebujemy do tego dwukrotnie większej gwiazdy. Udało się nam udowodnić, że jest to możliwe w przypadku gwiazd o masie Słońca, co rozwiązało spór trwający od 25 lat – powiedział Albert Zijlstra z University of Mancheste (Wielka Brytania).

Po około 4,5-5 mld lat nasze Słońce wyczerpie zapasy wodoru, „paliwa jądrowego”, i zacznie spalać hel, w wyniku czego jego wnętrze rozgrzeje się do bardzo wysokich temperatur, a zewnętrza powłoka gwiazdy napęcznieje, pochłaniając Wenus i Merkurego i zamieniając Ziemię w pozbawioną życia rozpaloną do czerwoności kulę.

Ostatecznie Słońce pozbędzie się wszystkich zewnętrznych warstw gazu i zamieni się w białego karła – malutką, ale bardzo gorącą gwiazdę, które nadal będzie świecić kosztem resztek ciepła w dawnym jądrze. Jego światło będzie podgrzewać i podświetlać otaczające chmury gazu, zamieniając je w jaskrawą plamę na nocnym niebie innych światów, a Układ Słoneczny stanie się tzw. mgławicą planetarną.

Zijlstra twierdzi, że dziś nikt w to nie wątpi, ale naukowcy od prawie trzydziestu lat wiodą spory na temat tego, jak będzie wyglądać mgławica planetarna i czy w ogóle pojawi się.

Chodzi o to, że z przeprowadzanych w ostatnich latach obserwacji wynika, iż wszystkie duże mgławice planetarne mają z grubsza takie same wymiary i jasność, pomimo występowania w różnych galaktykach lub gromadach gwiazd, gdzie są przeważnie duże gwiazdy lub – przeciwnie – jedynie karłowate. Średnio typowa mgławica planetarna świeci dziesięć tysięcy razy jaśniej niż Słońce i nigdy nie przekracza tej granicy.

Z drugiej strony, obliczenia komputerowe przeprowadzone w połowie lat 90. wykazały, że jasność i rozmiary mgławic planetarnych zależą w dużym stopniu od masy ich pramatki. Z tego powodu takie obiekty w grupach młodych gwiazd powinny być jaśniejsze i większe o kilka razy niż mgławice w starych gromadach kulistych, co nie jest obserwowane w rzeczywistości.

Ta niezgodność zmusiła wielu naukowców, m.in. autorów artykułu, do zaciekłej dyskusji na temat tego, w jaki sposób powstają mgławice planetarne i dlaczego astronomowie nie mogą znaleźć jaśniejszych obiektów.  Zijlstra i jego koledzy wyjaśnili tę sprzeczność, tworząc nowy komputerowy model starej gwiazdy zamieniającej się w białego karła, a mgławica planety była przez nią oświetlona.

Te obliczenia nieoczekiwanie pokazały, że poprzednicy autorów artykułu nie wzięli pod uwagę tego, jak bardzo zmienia się temperatura jądra gwiazdy w miarę zrzucania warstw. Okazało się, że nagrzewa się ona trzy razy szybciej i mocniej, niż przypuszczali astronomowie. Dzięki temu nawet niewielkie gwiazdy, których masa jest porównywalna do masy Słońca, mogą generować jasne mgławice planetarne, bliskie maksimum ich jasności.

— Udało nam się nie tylko rozwiązać jeden z najstarszych sporów astronomicznych, ale i dowiedzieć się, co czeka Słońce w przyszłości, po jego śmierci. Ponadto mamy teraz technikę, która pozwala nam znaleźć bardzo stare gwiazdy w odległych galaktykach i określić ich wiek, co wcześniej było trudne – powiedział Albert Zijlstra.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.