„Najpierw przyzwyczajmy ludzi, że związki partnerskie to nie jest samo zło, że nie niszczą tkanki społecznej i polskiej rodziny. Potem łatwiej będzie o kolejne kroki, o równość małżeńską z adopcją” – powiedział wiceprezydent Warszawy i polityk Nowoczesnej Paweł Rabiej w wywiadzie z Robertem Mazurkiem dla „Dziennika Gazety Prawnej”.

„Wypowiedź Rabieja ucieszyła wrogów PO”

– Zawsze był pewien kłopot z ludźmi, którzy zajmując wysokie stanowiska polityczne, nigdy nie mierzyli się w wyborach. To powoduje, że w sposób znacznie bardziej beztroski mówią o rozmaitych, czasem bardzo kontrowersyjnych rozwiązaniach, nie przyjmując do wiadomości, że one przekładają się na szereg rzeczy, które obciążają polityków – powiedziała w Polsat News Julia Pietera, kometując słowa Rabieja.

Z europosłanką zgodził się Tomasz Rzymkowski z Kukiz 15. – To jest rewolucyjny zapał. To jest pomysł, który ma prawie 100 lat. Aby zniszczyć dotychczasowe relacje społeczne, stworzyć nowego człowieka. To jest plan o wiele szerszy i dłuższy. (…) Żeby stworzyć nowego człowieka trzeba zniszczyć dotychczasowego. Dzisiejsze relacje społeczne w dużej mierze oparte są o relacje małżeńskie, rodzinne. Jeśli my zdyskontujemy instytucję małżeństwa i dodamy swoisty bypass, i jeszcze będziemy to promować, to w ten sposób zniszczymy dotychczasowe relacje społeczne – wyjaśnił.

Rzymkowski przyznał, że wypowiedz Rabieja „ucieszyła wszystkich wrogów Platformy Obywatelskiej”. – Cios w nos Grzegorza Schetyny i wspólników – dodał polityk.

Julia Pitera odpowiedziała, że Grzegorz Schetyna odciął się od tej wypowiedzi Rabieja, ale jak zaznaczyła, „jest na tyle długo w polityce, żeby wiedzieć, że o takich ludziach mówi się >>piąta kolumna<< i że są oni tajnym agentem wroga”.

Oboje goście w studiu Polsat News pytani przez prowadzącego program Piotra Witwickiego o zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego przyznali, że nie wyrazili chęci kandydowania.

– Jeżeli człowiek się decyduje na start do jakiegoś organu, to jest zobowiązany wytłumaczyć swoje motywy, przywilej tego, że się z czegoś rezygnuje jest taki, że powody można zostawić dla siebie – wyjaśniła Pitera.

– Ja bardzo dobrze się czuję w gmachu przy ulicy Wiejskiej i chciałbym być posłem również w następnej kadencji – powiedział z kolei Rzymkowski.

„Brakuje mi na tych listach paru osób”

Julia Pitera skomentowała zaprezentowane w piątek listy Koalicji Europejskiej, które według niej są „intrygujące”.

Brakuje mi tam (na listach-red.) paru osób, które mają znakomite wyniki wyborcze i było dla mnie oczywiste, że będą kandydowały – powiedziała.

Pytana, kogo jej brakuje, wymieniła Bogdana Zdrojewskiego, „który zawsze ma fantastyczny wynik”.

Komentując listy Koalicji Europejskiej poseł Rzymkowski zwrócił natomiast uwagę na fakt, że „tam za bardzo nie widać jakiegoś spoiwa”. Dodał, że „współczuje zwykłym, tradycyjnym wyborcom PO o sznycie Solidarnościowym”. – Jeśli widzą na czele listy aparatczyków PZPR-owskich Włodzimierza Cimoszewicza i Leszka Millera, to trochę absmaku zostaje – dodał.

Odpowiadając posłowi Kukiz 15 Julia Pitera powiedziała, że „spoiwem KE jest realna obawa, że eurosceptycy mogliby dojść do głosu”.

– Są decyzje, które będą musiały być podejmowane i muszą podejmować je ludzie, dla których UE jest absolutnym fundamentem przyszłości i bezpieczeństwa w Europie – wyjaśniła.

Pytana, czy nie jest dziwne, że list Koalicji Obywatelskiej do europarlamentu mogą wejść osoby, które trafią do różnych frakcji (socjalistów, liberałów, chadeków), Pitera stwierdziła, że w PE „są zawierane koalicje na potrzeby konkretnych rozwiązań”.

– Zawiera się czasową koalicję np. jak są wybory przewodniczącego PE, w zamian za poparcie jakiegoś rozwiązania – wytłumaczyła. – Nie istnieje w PE stała koalicja do procesu współrządzenia – dodała.

– Nawet jeśli część kolegów przejdzie do różnych frakcji, to z całą pewnością będzie współdziałanie na rzecz obrony demokracji i jedności UE – zakończyła polityk PO.

dk/hlk/ Polsat News, polsatnews.pl

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.