Tak zwane Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia doprowadziło pojęcie „dialogu” do takiej perfekcji, że jego prezes, Ernest Wyciszkiewicz potrafi dyskutować sam ze sobą, w dodatku pokłócić i w konkluzji zawrzeć co najmniej dwa sprzeczne ze sobą poglądy i jeszcze nazwać to wszystko do kupy „porozumieniem„.

CENTRUM OSOBLIWOŚCI

W zasadzie o samym Centrum i jego obsadzie kadrowej można było usłyszeć w Polsce tylko w dwóch przypadkach. Jeśli jeszcze ktoś czasem ogląda media rządowe — zapewne co jakiś czas napotyka tam „ekspertów” firmowanych przez CPRDiP, z zapałem przytakujących oficjalnej rusofobicznej linii PiS, pochylając z troską nad niedolami Rosjan cierpiących pod jarzmem Putina i zapewniając, że wszelki dialog i porozumienie oczywiście będą — kiedy tylko Rosjanie przestaną być Rosjanami, Rosja Rosją, prof. Andrzej Nowak zastąpi w tamtejszej świadomości Tołstoja z Dostojewskim, a nad-redaktor Przełomiec zostanie kolejnym polskim komendantem Kremla. Cóż, w przeciwieństwie do wydarzeń sprzed lat 406 — przynajmniej mogła by być pewna, że nikt jej nie zje…

Trzeba zatem przyznać, że w oparciu o tak niewygórowane warunki wstępne — Dialog i Porozumienie z Rosjanami powinny być zupełną formalnością. I aż dziw, że Federacja Rosyjska zamiast od razu kapitulować przed nieodpartą siłą argumentów tej ekipy — jeszcze się kryguje, np. nie wpuszczając tak zasłużonej dla stosunków polsko-rosyjskich persony, jak poprzedni szef Centrum, a obecny dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Sławomir Dębski na terytorium swojego państwa.

 

© Sputnik . Dmitrij Obolenskij
Sławomir Dębski, Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Ernest Wyciszkiewicz, Dyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, Ariadna Rokosowska, dziennikarka „Rosyjskiej Gazety” oraz Leonid Swiridow, komentator Agencji Sputnik.

I to był właśnie ten moment, kiedy w ogóle można było usłyszeć o bycie tak w sumie zbędnym, a niekiedy, np. w obecnym kształcie wręcz szkodliwym — jak CPRDiP.

KAPŁON WOJNY

Dr Wyciszkiewicz jednak do Rosji jeździć nadal chciałby, wiedząc zaś choćby z nasłuchu, że wbrew propagandzie jego własnej instytucji — Rosjanie albo się Polską interesują mało, albo odnoszą nad podziw życzliwie, możliwe więc, że łykną, jeśli w rosyjskich mediach przedstawi się jako gołąb pokoju.

Tymczasem w istocie, choć żaden z niego też prawdziwy jastrząb, raczej ucharakteryzowany kapłon wojny — przebranie, które przybrał w swej niedawnej rozmowie z Agencją TASS — leży mu wyjątkowo źle.

 

Wywiad przedstawiany jest jako autoryzowany w języku rosyjskim, w dodatku z dużą ilością poprawek możemy więc z góry założyć, że zawiera to, co Wyciszkiewicz może niekoniecznie myśli, ale co chciał powiedzieć. A po drugie domyślamy się też, że nikt rozmowy tej nie przetłumaczy i nie przeczyta w Polsce, gdzie mogłaby zostać odebrana jako odejście od umiłowanej linii propagandy rządowej.

Słowem, typowa dla pseudo-zawodowców niby-dialogu polsko rosyjskiego schizofrenia…

Zestawmy bowiem choćby główne myśli przesłana dra Wyciszkiewicza. Oto bowiem z jednej strony polityki obecnych polskich władz Giedroyć broń nie można nazwać rusofobiczną i w ogóle rusofobii w Polsce nie ma („powszechne pojęcie „rusofobii” odnosi się do fikcyjnego i nieistniejącego zjawiska” — mówi pan dyrektor). A jednocześnie rząd i będące jego „politycznym przedstawicielstwem” po prostu muszą realizować cele… rusobiczne, „bo tego wymaga od nich polskie społeczeństwo„.

Polska polityka wobec Rosji odzwierciedla nastroje polskiego społeczeństwa” stwierdza bezczelnie Wyciszkiewicz, odwracając kota prezesa na poziomie hard. To nie PiS, w imię bezwarunkowego realizowania zleceń amerykańskich i własnej, pokręconej, anachronicznej ideologii próbuje na siłę wywołać nastroje anty-rosyjskie w Polsce — tylko to krwiożerczy Polacy wymuszają na władzy i na biednym, miłym Centrum postawy rusofobiczne.

Pytanie brzmi — gdzie i czy w ogóle dyrektor Wyciszkiewicz prowadził rozbudowane badania socjologiczne pozwalające mu zapewniać o jednostronnie pro-ukrańskich i anty-rosyjskich postawach ogółu Polaków — i czemu zrobił to na zebraniu Klubów „Gazety Polskiej”? Wystarczy bowiem posłuchać choćby relacji zwykłych polskich kibiców wracających z piłkarskich Mistrzostw w Rosji — by upewnić się jak cienka jest warstewka łajna, którą eksperci pokroju Wyciszkiewicza starają się stale polewać relacje między naszymi narodami.

On sam zresztą parę zdań dalej sam mówi, że „badania dotyczące stosunków między mieszkańcami obwodu kaliningradzkiego i sąsiednich województw polskich pokazały, że między narodami obydwu krajów utrzymuje się znaczna wzajemna sympatia„.

No tak jak u licha jest, panie dyrektorze — Polacy są rusofobiczni, czy czują odwzajemnioną sympatię do Rosjan?

„WYKONYWAŁ TYLKO ROZKAZY”?

Wychodzi na to, że nawet sam dyrektor Centrum Nie-Porozumienia w głębi swego politycznego rozumku wie jak jest naprawdę: tylko rządowe codzienne, permanentne strasznie Polaków Rosją, piętrowe kłamstwa na jej temat, szpiegomania, piramidalne bzdura rzekomej „wojny hybrydowej„, tylko cały ten stek bzdur i manipulacji jest w stanie zmylić i oszukać niektórych zaledwie naszych rodaków, resztę spokojnie impregnując na politykę, w myśl szczerze i coraz szerzej wyznawanej zasady: „my, Słowianie — my się zawsze dogadamy!„.

 

Wyciszkiewicz to wszystko, jak się okazuje, jednak łapie — równocześnie więc wpada w kolejną auto-sprzeczność.

Rusofobicznej polityki władz Polski rzekomo nie ma — ale on przecież posuwając się do rusofobicznego wymyślania Rosjanom od „przestępców” (co zdarzyło mu się choćby podczas zeszłorocznej akcji Centrum w sprawie Krymy) — wykonywał tylko rozkazy!

Biedny żuczek… Ale już ktoś chyba kiedyś używał takiego określenia? I też cholernie nie lubił Słowian i ich współpracy…

Czyli rusofobia nie jest oficjalną linią rządu III RP — ale szef Centrum pozwala sobie na rusofobiczne ataki, bo to rząd mu każe i płaci.

Tak, to brzmi całkiem konsekwentnie. Dyrektor CPRDiP-u wprost zresztą mówi, że jest funkcjonariuszem politycznym, co jasno określa pozycję tej instytucji po prostu jako elementu realnej wojny informacyjnej — tej prowadzonej polskimi rękoma przez Stany Zjednoczone przeciw Rosji.

 

© Zdjęcie : Dmitrij Obolenskij
Ernest Wyciszkiewicz, Dyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Moskwa. MGiMO

Wyciszkiewicz chce jednak dalej dostawać pieniądze na chociaż pozorowanie statutowej działalności, dlatego długo rozwodzi się o swych zasługach w organizowaniu wymiany dzieci i młodzieży. Fajnie, czyli wychodzi na to, że przed-mistrzostwowe nawoływania wicedyrektora Nie-porozumiewaczy, Łukasza Adamskiego do odebrania Rosji organizacji rozgrywek przeprowadzono w celu społecznym (pardon, politycznym) i dla idei? Podobnie jak i wezwania Wyciszkiewicza do dalszych sankcji finansowych przeciw obywatelom Federacji po żałosnej prowokacji ze Skripalem?

Już starczy żartów.

Dyrektor Wyciszkiewicz chciałby wypaść przed Rosjanami jako ten dobry kapo, bijący Ruskiego bo mu każą, na ogólnonarodowe życzenie — w Polsce zaś już się nie krępuje i nie odstaje od g(ł)ównej linii — no być przecież z czegoś trzeba, a i w telewizji fajnie wystąpić. Nawet rządowej. A że wychodzi to tak, jakby się spec od „dialogu i porozumienia” kłócił sam ze sobą?

No taki to właśnie w jego wykonaniu dialog i takie dążenie do pojednania…

Konrad Rękas, polski publicysta

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.