Robi to po to, żeby pokryć koszty związane z zanieczyszczeniem ropy w rurociągu. Mińsk upiera się, że w związku z zanieczyszczeniem głównego ropociągu Rosji strona białoruska poniosła znaczne straty sięgające 1,5 miliarda rubli (23,7 mln dolarów). W związku ze zmniejszeniem ilości ropy pompowanej przez terytorium Białorusi wysokość obowiązujących taryf nie pozwala na pokrycie w pełnym wymiarze poniesionych przez Mińsk kosztów, dlatego Gomeltransnieft zamierza zwiększyć taryfy na tranzyt ropy przez terytorium Białorusi o 21,7% już od 1 sierpnia.

Strona białoruska usiłowała już przeprowadzić wzrost taryf, co prawda przed incydentem w ropociągu „Przyjaźń”. Pierwszą propozycję wzrostu taryf spółka Transnieft otrzymała już w kwietniu. Gomeltransnieft proponowała wówczas ich podniesienie o 23,1%. Strona rosyjska była temu przeciwna, nie widząc powodu do zwiększania taryfy.

Stanowisko rosyjskiej spółki od tego czasu się nie zmieniło. Jak wynika ze słów doradcy prezesa rosyjskiej spółki Igora Demina, to już trzecia w 2019 roku próba podniesienia taryf na tranzyt paliwa ze strony Białorusi. Rosyjska spółka,tak jak poprzednio, nie widzi ku temu podstaw. Tym nie mniej propozycja zostanie rozpatrzona, z tymże już nie poziomie przedsiębiorstw, lecz na szczeblu rządowym.

Czytaj też: Polski Orlen w ciągu najbliższych tygodni złoży skargę ws. zanieczyszczonej ropy z Rosji

Największa awaria ropociągu „Przyjaźń” miała miejsce 19 kwietnia 201 roku, dotknęła wszystkich odbiorców rosyjskiej ropy w Europie. W związku z zanieczyszczeniem praca rurociągu została wstrzymana, odszkodowanie dla zagranicznych spółek sięga miliardów dolarów. Ropociąg udało się oczyścić dopiero 28 czerwca. Białoruś podawała, że w tym celu musiała odpompować około 675 tysięcy ton brudnej ropy.