Wczoraj rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert poinformowała, że asystent sekretarza stanu ds. Europy i Eurazji Wess Mitchell wezwał Żyrnowa z powodu oskarżeń pod adresem Rosji.

Według pani Nauert od naszego dyplomaty zażądano „poniesienia odpowiedzialności za agresywną ingerencję Rosji” w amerykańskie sprawy wewnętrzne — podkreśla ambasada.

Resort dyplomatyczny jest zdumiony podobnym ujęciem kwestii.

„O jaką odpowiedzialność może chodzić, jeśli sam przedmiot oskarżeń nie istnieje z założenia? Przez ostatnie dwa lata wielokrotnie i na najróżniejszych szczeblach przekonywaliśmy o absolutnej niewiarygodności podobnych insynuacji niepopartych żadnymi dowodami. Jakiej odpowiedzialności oczekuje się od nas za bezpodstawne publikacje mediów, typu doniesień o zablokowaniu przez sieć społecznościową Facebook 32 kont w ramach cenzury wewnętrznej narzuconej korporacji internetowej przez amerykańskich urzędników pod hasłem walki z rosyjskim zagrożeniem?” — podkreślili rosyjscy dyplomaci.

Dodali, że Departament Stanu po raz kolejny stoczył się do „megafonowej dyplomacji”. 

„Faktycznie okazuje się, że resort spraw zagranicznych działa na rękę siłom w amerykańskim establishmencie, które we własnym interesie rozkręcają temat „ingerencji Rosji” w procesy polityczne w USA” — dodają dyplomaci, wskazując, że „stąd prawdopodobnie wynika nie do końca etyczna chęć tendencyjnego nagłaśniania treści kontaktów dyplomatycznych”.

Ambasada wezwała amerykańskich partnerów do skupienia wysiłków na profesjonalnej i nacechowanej wzajemnym szacunkiem pracy na rzecz unormowania stosunków między państwami.

„Właśnie na tym naszym zdaniem polega zadanie ambasady Rosji w USA” — podsumowali dyplomaci.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.