W Polsce nie ma mafii, twierdzi Andrzej Czyżewski, b. prokurator, od lat próbujący zainteresować kolejne władze przejmowaniem struktur Państwa przez osoby wywodzące się z dawnych peerelowskich służb.

Oto jak wygląda wg niego współczesna Polska:

Tzw. „mafia vatowska” nie jest niczym nowym. Po 1989 r. a na pewno od dnia 31 marca 1992 r., czyli rozporządzeń Ministra Współpracy Gospodarczej z Zagranicą, p. A.Glapińskiego, ten rodzaj przestępczości stał się jednym z filarów finansowych przestępczej struktury obejmującej cały kraj, którą ja, m.in. w toku wykładów oraz wypowiedzi publicznych, określam jako „administracja zastępcza”. Wskazuję przy tym na moje doświadczenia poczynione w ramach realizacji „projektu naukowego” , który realizowałem na polecenie Dyrektora Instytutu Nauk  Politycznych Uniwersytetu w Hamburgu, Prof. dr Winfrieda Sreffaniego, którego w latach 1989-1992 byłem współpracownikiem naukowym.

Sam termin „administracja zastępcza”, który należy łączyć z innym terminem „administracja zmilitaryzowania”, odnosi się w wersji pierwotnej i został zapożyczony przez „mafię”, w tym zakresie mam inne od niektórych osób poglądy, do czasów OKUPACJI i Rządu Emigracyjnego RP w Londynie. Na ten temat „popełniałem” w przeszłości różne publikacje, m.in. prace magisterskie, uczestniczyłem w sympozjach naukowych, a nawet, jako prokurator, do czasu mojego uwięzienia i pozbawienia przez władze PRL obywatelstwa, a w latach 1980 – 81 organizując „pro publico bono” i za pieniądze Prokuratury wykłady i odczyty dla członków rodzącego się „Ruchu Społecznego Solidarność”.

Doświadczenia i dorobek Państwa Podziemnego – Rządu RP na Emigracji  i Armii Krajowej z okresu 1941 – 1945 były b. wysoko ocenianie przez kierownictwa SS i SD, co znalazło odbicie w raportach nazwanych jako „Gehlensgeheimberichte„, przed ca. 10 -ma laty w części przetłumaczonych na użytek polskich czytelników, ale też od początku tj. od 1945 r. bardzo wysoko ocenionych przez NKWD, w której strukturach powołano specjalne grupy operacyjne z zadaniem przejęcia tajnych materiałów kierownictwa AK – Administracji Zmilitaryzowanej i Delegatury Rządu RP – Administracji Zastępczej oraz aresztowania i „likwidacji fizycznej” osób, które w powstaniu i funkcjonowaniu obu ADMINISTRACJI, odegrać mogły, bądź w ocenie prześladowców odegrać miały po roku 1945 znaczące role.

Jedną z takich „grup specjalnych” współdowodził późniejszy Premier P. Jaroszewicz, który w 1947 r. wszedł w posiadanie części dokumentacji określanej jako „Gehlensgeheimbericht„, zdeponowanej przez SD/ Fremde Heere Ost bei Görlitz.

Szanowny Panie, to z czym się Pan „zderzył” teraz, to są dowody istnienia w wersji operacyjnej „przestępczej organizacji” przykrojonej przez „służby specjalne” PRL, wzorowanej, w przeciwnym kierunku, na dorobku Polskiego Państwa Podziemnego.

Materiały, które dostały się po 1945 r. w ręce zbrodniarzy, do których moim skromnym zdaniem juz od 1953 r. zaliczali sie funkcjonariusze STASI – od tej daty wspólnie z „polskimi towarzyszami” szkoleni przez NKWD / GRU /KGB, m.in. w specjalnych ośrodkach w Oranienburgu i w Legionowie, stanowiły materiał szkoleniowy, obowiązkowo przyswajany  przez oficerow Informacji Wojskowej – WSW – WSI oraz przez wskazanych przez NKWD/GRU/KGB etc. oficerów I, II i III Departamentu MSW itd.

Do zadań tych funkcjonariuszy należało aktywne pozyskiwanie kolejnych współpracowników, odpowiednio młodych wiekiem i zdradzających wyraźnie potrzebę „awansu społecznego i zawodowego”.

Do obszarów szczególnie uznawanych za strategiczne wytypowano MON, MSWiA, Wymiar Sprawiedliwości i Prokuraturę oraz zarząd finansami państwa, tj. MF, Min. Skarbu i MG – poddawane różnym operacjom modyfikacyjnym.

Drogi Panie, to, na co w tej chwili staram sie Panu zwrócić uwagę, nie jest nic nowego.

Po 1989 r., jako do 1995 r. „bezpaństwowiec”, ale tez pracownik naukowy Uniwersytetu w Hamburgu, przedstawiciel liczących się koncernów naftowych, budowlanych, lotniczych etc.  podejmowałem różne próby zwrócenia uwagi „moim kolegom z Solidarności„, z której celami czułem się dalej związany, jako b. doradca prawny Zarządu Regionu NSZZ Solidarność w Gdańsku i b. pełnomocnik Komisji Krajowej, na skutki zagrożenia państwa i przejmowania kontroli nad społeczeństwem przez „nową administrację zastępczą”, czyli organizację przestępczą o strukturze, jeżeli Pan woli, „mega mafii”, o czym już wcześniej się mówiło, w nawiązaniu do śledztw prowadzonych m.in. w sprawie zabójstwa na zlecenie adwokata Giorgio Ambrosoli. Pojawił się tam także „aspekt polski”.

Jak sądzę ze sposobu „redakcji” Pana prośby, prawidłowo ocenia Pan moje wystąpienia w sprawie p. Mateusza Morawieckiego. Trzeba dorzucić do tego również p. Kornela i tzw. „Solidarność Walczącą”. W swoim czasie zaprosiłem pana Grzegorza Brauna do Berlina  i umożliwiłem mu zapoznanie się z setkami akt STASI obejmującymi „Operationsregion Breslau und Schlesien„. Wcześniej w 2006 r. skorzystanie z tych akt zaproponowałem, po uzgodnieniu z Kierownictwem BStU Berlin, p. Z. Wassermannowi, A. Macierewiczowi, obu panom Kaczyńskim i p. Mariuszowi Kamińskiemu.

Reakcja tych panów była sporym zaskoczeniem dla mnie. Pan G. Braun po przejrzeniu kilkunastu akt STASI dotyczących operacji realizowanych za pomocą „krajowych IM, czyli TW” na terenie Wrocławia, Jeleniej Góry i związanych z nimi operacji specjalnych na terenie Poznania, Warszawy i Gdańska, po prostu się przestraszył i zaniemówił

.

W innym czasie i miejscu panom Wassermannowi i Macierewiczowi, pan J. Kaczyński zakazał dalszych kontaktów ze mną, a wkrótce potem, pan Kurtyka i jego współpracownicy z IPN, rozpoczęli prace nad publikacją „książeczki” o tyt. „Internowani w Iławie 1981-1982”, w której, na 16 stronach starano się mnie przedstawić jako „oficera wojskowych służb specjalnych i agenta zachodniego wywiadu” itp.

Śp. Z. Wassermann zdążył tylko podjąć, w uzgodnieniu ze mną, temat „układu wiedeńskiego i puławskiego centrum finansowego”, opierając się na treści dowodów, które w dwóch przesłuchaniach, tj. w marcu i w maju 2005 r. przedstawiłem w oryginale Sejmowej Komisji Śledczej ds. PKN Orlen S.A.

Na dalsze kontakty zabrakło już czasu, albowiem w dniu 13 sierpnia 2007 r. doszło do zamachu na mnie w moim biurze w Poznaniu.

(….)

Szanowny Panie, nie mogę bez komentarza uznać Pana zarzutu, ze, jak to Pan określił „źle kierowałem moje informacje”.

Ze względu na moje zawodowe przygotowanie, informacje które posiadałem, względnie uzupełniałem, w pierwszym rzędzie powierzałem oficjalnie urzędującym instytucjom państwowym oraz kilkudziesięciu dziennikarzom, z których co najmniej kilku Pan zna, ale także osobom o nieskazitelnym charakterze, odważnym i szlachetnym, wyczulonym na dobro współobywateli.

Musiałem jednak po kolei obserwować, jak byli oni eliminowani z życia społecznego, a w wielu przypadkach pozbawiani życia w ogóle.

Przez Pana przywołana CBA dysponuje setkami dokumentów, dostarczonych osobiście przeze mnie p. Mariuszowi Kamińskiemu, który z nimi „poleciał” do p. Kaczyńskich. W Tajnej Kancelarii Sejmu powinno znajdować się ca. 2000 kart, przekazanych przez Generalstaatsanwaltschaft Hamburg i BKA w Wiesbaden, po złożeniu przeze mnie, jako obywatela BRD, zawiadomień o przestępczym działaniu na moją szkodę, państw UE i organów finansowych Polski „zorganizowanej grupy przestępczej”, czyli „mega mafii” , którą ja określam mianem „nowej administracji zastępczej”.

Na zadanie niemieckiej prokuratury i Federalnego Urzędu Kryminalnego, Komendant Główny Policji w Warszawie, Prokurator Generalny i Prokurator Apelacyjny w Krakowie oraz na wniosek posła Józefa Gruszki, Przewodniczącego Sejmowej Komisji śledczej ds. PKN Orlen S.A., który do 10 kwietnia 2005 r. był w stałym kontakcie z przedstawicielami Bundestag i Bürgerschaft w Hamburgu,  podjęli w marcu 2005 r. decyzje o „przyznaniu mi ochrony policyjnej” na czas pobytu w Kraju oraz prowadzonych z moim udziałem przez krajowe organy prokuratury postępowań karnych.

Zostałem tej „ochrony” nagle pozbawiony w kwietniu 2007 r.

(…)

W styczniu 2007 r. udało mi się złożyć zawiadomienie i dowody w postępowaniu, które później zostało określone jako „Aneks do Raportu o Likwidacji WSI”.

Pan A. Macierewicz, z którym łączy mnie jeszcze chyba znajomość, dyskutując ze mną w swojej siedzibie na ul Oczki 1 lub prowadząc ze mną rozmowy telefoniczne, w trakcie których uzgadnialiśmy z nim i Ministrem Koordynatorem ds. Służb Specjalnych sp. Z. Wassermannem terminy mojego przyjazdu do Warszawy i złożenia zeznań przed kierowaną przez niego Komisją, dostał polecenie niedopuszczenia do ujawnienia materiałów, m.in. przeze mnie przygotowanych, a dokumentujących fakt istnienia „nowej administracji zastępczej”.

Drogi Panie, nie wiem czy w jakimś przyzwoitym zakresie udało mi sie odpowiedzieć na Pana generalne pytanie. Akta STASI, do których, jako prawnikowi, trochę historykowi, o zacięciu socjologa i politologa, dotarłem, a później stopniowo poszerzając swoją wiedzę, docierałem przez kontakty z Bundesbeauftragte für die Unterlagen des Staatssicherheitsdienstes der ehemaligen DDR , z Bundesanwaltschaft i BKA, znajdują sie w dużej części, odpowiadającej merytorycznie zakresowi Pana pytania, w kraju. Znajomi, z którymi udaje mi się dalej utrzymywać kontakt, mają jednak z nimi pewne organizacyjne problemy natury logistycznej. (…)

Z pozdrowieniami

Andrzej M. Czyżewski           

c.d.n.

10.10 2017

Humpty Dumpty

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły