80 lat temu w dniu 10 października 1937 roku polskie stronnictwo „Chrześcijańska Demokracja”, którego prezesem był przebywający na przymusowej emigracji Wojciech Korfanty powołało do życia nową partię polityczną w Polsce pod nazwą „Stronnictwo Pracy”.

Do tego stronnictwa włączyły się w tym dniu „Narodowa Partia Robotnicza” pod przewodnictwem Karola Popiela oraz „Związek Hallerczyków” z gen. Józefem Hallerem na czele.

Przewidywano włączenie i innych ugrupowań politycznych i społecznych o orientacji centro prawicowej.

Pierwszym prezesem SP został nieobecny na kongresie zjednoczeniowym Wojciech Korfanty autor deklaracji programowej stronnictwa.

Jego osoba wymaga osobnego omówienia, gdyż jak to stwierdzili nawet jego przeciwnicy polityczni: – „gdyby nie Korfanty nie byłoby Polski na Śląsku” on to bowiem podjął hasło, że Ślązak jest tak samo Polakiem jak Wielkopolanin czy Mazowszanin. Jego poprzednicy, niesłychanie zasłużeni dla polskości Śląska nie odważyli się na otwarte postawienie postulatu powrotu do Macierzy, co było celem życia Korfantego.

Horyzonty polityczne Korfantego były znacznie szersze niż tylko problematyka śląska, widział Polskę wielką, zbudowaną na chrześcijańskich podstawach, rządzoną według demokratycznych reguł.

Jaka była geneza powstania nowego stronnictwa?

Po przewrocie majowym i rozprawieniu się z opozycją w procesie brzeskim część czołowych działaczy politycznych z Witosem i Korfantym na czele znalazła się na emigracji. Porozumieniu centroprawicy patronował Ignacy Paderewski, który swoją willę w Morges postawił jej do dyspozycji.

Częstym gościem willi był generał Władysław Sikorski będący ciągle w wojskowej służbie czynnej jako inspektor armii, ale bez konkretnego przydziału.

Wykorzystywał tę okazję do częstego przebywania zagranicą, przeważnie we Francji nawiązując kontakty z francuskimi kolami wojskowymi i politycznymi.

Podejrzewano go o znacznie głębsze powiązania z francuskimi służbami i masonerią.

Dążenie do stworzenia reprezentacji politycznej „frontu Morges” zaowocowało powstaniem w Polsce w dniu 10 października „Stronnictwa Pracy”.

Idea połączenia sił politycznych w jednym stronnictwie wynikała z chęci stworzenia ugrupowania zdolnego do konkurowania z sanacją w walce o przywrócenie w Polsce demokracji.

Jednakże taka forma działania okazała się zbyt trudna w realizacji zarówno ze względu na różnice programowe stronnictw opozycyjnych, ambicje osobiste przywódców jak i próby nawiązania współpracy z poszczególnymi stronnictwami poczynione ze strony sanacji.

Pozytywne rezultaty tego przedsięwzięcia okazały się dopiero w czasie wojny, kiedy to bazując na osiągnięciach „frontu Morges” stworzono czwórporozumienie składające się ze Stronnictwa Narodowego, Stronnictwa Ludowego, Stronnictwa Pracy i Polskiej Partii Socjalistycznej działającej wówczas pod kryptonimem WRN /Wolność, Równość, Niepodległość/.

Stronnictwo Pracy odegrało w nim rolę spoiwa gdyż było jedynym zdolnym do zgodnej współpracy ze wszystkimi partnerami.

„Wielka Czwórka” jak ją nazywano w czasie wojny stanowiła podporę rządu na uchodźstwie i delegatury na Kraj, zwanej powszechnie „Rządem Krajowym”.

Warto przypomnieć, że na pięciu kolejnych delegatów rządu aż trzech wywodziło się ze Stronnictwa Pracy w tym męczennik sprawy polskiej zamordowany na Łubiance Jan Stanisław Jankowski.

W czasie wojny SP było szczególnie aktywne zarówno w rządzie emigracyjnym w skład którego wchodzili Karol Popiel i ks. Zygmunt Kaczyński, ale też i w kraju uczestnicząc we wszystkich dziedzinach aktywności polskiego państwa podziemnego.

Na specjalną uwagę zasługuje wejście w tym czasie w skład SP ugrupowania „Unii” z Jerzym Braunem i Janem Hoppe co miało swój wydźwięk zarówno w zakresie działalności organizacyjnej i wojskowej, ale przede wszystkim wzbogaciło stronnictwo intelektualnie i programowo.

Po wojnie Stronnictwo Pracy podzieliło swoją działalność na część pozostałą na emigracji i krajową z przybyłym z Londynu Karolem Popielem, następcą Korfantego na czele.

Połączenie emigracji z działaczami z ocalałymi z wojny, a szczególnie z powstania warszawskiego członkami krajowego kierownictwa SP nastąpiło na kongresie zwołanym dosłownie w ruinach Warszawy 15 lipca 1945 roku.

 Na tym kongresie zostały wybrane władze stronnictwa i chociaż odbył się on bez zezwolenia komunistycznych władz był całkowicie prawomocny.

Niestety najprawdopodobniej z polecenia Moskwy na dopuszczone do jawnej działalności w Polsce stronnictwa emigracyjne oczekiwały już przygotowane atrapy tych stronnictw w postaci „Stronnictwa Ludowego” z niejakim Kowalskim i dla zmylenia Andrzejem Witosem oraz „Stronnictwo Pracy” stworzone z dywersyjnej grupy „Zryw”.

Wincenty Witos mając mocną pozycję polityczną nie zgodził się na połączenie z oczywistą dywersją i utworzył Polskie Stronnictwo Ludowe, natomiast Karol Popiel, następca zmarłego w 1939 roku Korfantego nie uzyskawszy odpowiedniego wsparcia wśród aliantów zgodził się na uczestnictwo w zarządzie stronnictwa komunistycznej agentury niejakiego Felczaka.

Skutki z tego bezprawnego działania były katastrofalne, przy szybkim rozwoju SP ujawniła się izolacja dywersyjnej grupy „Zrywu”, mimo że jej członkowie zajmowali wysokie stanowiska w administracji rządowej „grupa wojewodów”.

Było oczywiste, że w przewidywanym na lipiec 1946 roku kongresie SP zostanie ona wyeliminowana.

Bierut upomniał się o swoich ludzi i zaproponował ugodę z zapewnieniem jej odpowiedniego udziału we władzach.

Wobec stanowczej odmowy działań niezgodnych z demokratycznymi zasadami komunistyczne władze nie pozwoliły na zwołanie kongresu.

Na znak protestu ZG SP zawiesił działalność na terenie kraju, a próby utworzenia odrębnego stronnictwa na wzór PSL, a także interwencje ambasad brytyjskiej i amerykańskiej nie odniosły skutku, jak też i uchwała konferencji episkopatu polskiego.

Reakcja władz była natychmiastowa, najwyraźniej z dawna przygotowana. W ciągu jednej nocy służba bezpieczeństwa dokonała zamachu na wszystkie lokale stronnictwa, tj we wszystkich województwach i niemal wszystkich powiatach.

Dokonano grabieży majątku stronnictwa łącznie z lokalami wydawniczymi i drukarniami, zasobów pieniężnych i dokumentacji. Lokale, przeważnie remontowane i wyposażone kosztem własnym stronnictwa zostały opieczętowane i przekazane na inne cele.

Poniesione straty materialne do dnia dzisiejszego nie doczekały się najmniejszego odszkodowania mimo obietnic niektórych rządów.

Znacznie gorsze były skutki niematerialne tego zamachu: – zniszczone zostały cenne zasoby archiwalne stronnictwa, dorobek piśmienniczy i możliwości twórczej pracy dla dobra Polski, a nade wszystko nastąpiły dotkliwe represje personalne przez uwięzienie wielu członków z wyrokami dożywotnimi włącznie. Dwóch zasłużonych członków ZG SP Antoni Antczak i ks. Zygmunt Kaczyński straciło życie w ubeckich kazamatach w okolicznościach do dziś niewyjaśnionych.

Zawieszenie działalności stronnictwa na terenie kraju spowodowało przeniesienie jego aktywności na emigracji. W odróżnieniu od innych polskich stronnictw niepodległościowych SP stworzyło możliwości współdziałania na forum międzynarodowym w ramach światowej i europejskiej unii chrześcijańsko demokratycznej, a przedstawiciele stronnictwa zajmowali w nich czołowe stanowiska z wiceprezesami unii włącznie.

Na tym forum SP prezentowało sprawę walki o odzyskanie niepodległości nie tylko przez Polskę, ale też i przez inne kraje zniewolone przez Sowiety przy akceptacji zachodnich aliantów.

Po 1956 roku były czynione próby odrodzenia SP na terenie kraju bazując na obietnicy Kliszki poczynionej jeszcze w więzieniu Józefowi Kwasiborskiemu i Władysławowi Siła – Nowickiemu – uwięzionym członkom władz stronnictwa.

W praktyce jednak z obawy na niezłomne, niepodległościowe stanowisko obu wymienionych zrezygnowano z tej koncepcji na rzecz paliatywu w postaci znacznie mniej niebezpiecznego koła „Znak”, którego zadaniem w oczach reżymu było imitowanie reprezentacji parlamentarnej „ludzi uczęszczających do kościoła” jak mawiał Harriman.

Po kilku nieudanych próbach dopiero na przełomie roku 1988/9 grupie dwunastu jeszcze żyjących członków władz SP z 1946 roku udało się odrodzić stronnictwo z Władysławem Siła – Nowickim na czele.

Z całej tej dwunastki sygnatariuszy aktu odrodzenia SP już tylko ja – autor tego wpisu, zastępca i następca Siła – Nowickiego – pozostałem jeszcze przy życiu jako wieloletni prezes stronnictwa.

Na III kongresie w roku 1990 powrócono do dawnej nazwy Chrześcijańskiej Demokracji i stąd pełna nazwa brzmi: – Chrześcijańska Demokracja – Stronnictwo Pracy /w skrócie ChDSP/.

Ze względu na niepodległościową postawę ChDSP było stronnictwem niemile widzianym w „III Rzeczpospolitej” i poddawane stałym szykanom i działaniom dywersyjnym. Miało nawet przejściowo swoją reprezentację parlamentarną w postaci koła „Chrześcijańska Demokracja”, ale zostało poddane skoncentrowanemu atakowi zarówno ze strony władz eseldowskich jak i kolejnych unii „demokratyczno – wolnościowych”.

Koronnym przykładem była bezprawna napaść i zagrabienie lokalu ZG ChDSP dokonana przez postkomunistyczne władze w 1996 roku na wzór tego co zostało dokonane w 1946 roku.

Do dnia dzisiejszego nie zostało to osądzone, a wszczęte na moje żądanie dochodzenie prokuratorskie zostało umorzone.

W ostatecznym rezultacie nie mogąc innymi sposobami zlikwidować stronnictwa, pod byle pozorem na polecenie PKW usłużny sąd rejestrowy wykreślił ChDSP z rejestru stronnictw politycznych, nie dokonał jednak wymaganej przez typowo bolszewicką ustawę „ o partiach politycznych” likwidacji stronnictwa.

ChDSP istnieje zatem, tylko że nie ma prawa startować pod własną firmą w najrozmaitszych wyborach i nie mogą tego zmienić kolejne próby wzorem PRL tworzenia atrap tego stronnictwa, nota bene z naruszeniem nawet obecnie obowiązującego prawa.

Strata z tego tytułu nie jest wielka gdyż nie jest zadaniem stronnictwa niepodległościowego branie udziału w bieżącej polityce „III rzeczpospolitej”, ale działanie na rzecz obalenia tej kolejnej atrapy państwa polskiego i odzyskanie statusu państwa niepodległego.

Tak się składa, że obecne władze w Polsce volens nolens zmierzają w tym samym kierunku i dlatego są przez nas traktowane jako sojusznik, którego w tym dziele należy wspierać. Nie może być jednak mowy o wspieraniu jakichkolwiek akcji czy stanowisk zmierzających do utrwalania tego stanu jaki został w Polsce stworzony w następstwie „okrągłego stołu” czy spisku w Magdalence.

Dlatego też popierając wiele dokonań rządu Beaty Szydło nie możemy zgodzić się z jej stanowiskiem odnośnie do uszanowania dla konstytucji z 2 kwietnia 1997 roku.

Jest to bowiem akt wielce dla Polski szkodliwy, a nade wszystko stanowiący o ciągłości w stosunku do PRL, z którą związane są podstawowe polskie kłopoty dnia dzisiejszego i co najgorsze – wzorem PRL formalnie uzależniający Polskę od obcych sił.

Podstawowym zadaniem ChDSP jak i wszystkich organizacji i osób sięgających do naszej historycznej niezawisłości – jest niesienie przekazu Polski Niepodległej młodym pokoleniom Polaków, którzy tej niepodległości jeszcze nie zaznali.

Ma to zasadnicze znaczenie nie tylko dla roli państwa polskiego, ale dla rozwiązywania bolących i nabrzmiałych problemów naszego życia codziennego co obserwujemy na bieżącym przykładzie doby obecnej.

Andrzej Owsinski

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły