Okazuje się, że wydatki na miesięcznice smoleńskie obchodzone 10. dnia każdego miesiąca od 2015 sukcesywnie rosną — ale w mijającym roku przekroczyły najśmielsze oczekiwania podatników. W dodatku te eventy powinny być finansowane z partyjnych pieniędzy, nie zaś z budżetu państwa. Jak mawiał klasyk: „Pan płaci, pani płaci, społeczeństwo płaci!”.

Jak podaje „SuperExpress”, który swoje informacje pozyskał z policyjnych statystyk, w 2015 wydano na smoleńskie obchody 622 tysiące złotych. Rok później, w 2016, wydano prawie milion, ale w 2017 suma ta naprawdę mrozi krew w żyłach: to aż 4 467 139 zł!

— Wydajemy ponad 4 mln na coś, co powinno być finansowane ze środków partyjnych. To, co się dzieje na Krakowskim Przedmieściu, ogranicza się do wystąpień politycznych. Trzeba potępiać na każdym kroku to, że władza przedkłada partyjny interes ponad interesy obywateli — skomentował sprawę oburzony poseł Cezary Tomczyk z Platformy Obywatelskiej.

Na co poszły tak olbrzymie pieniądze? Głównie na „bezpieczeństwo” — i policyjną ochronę demonstracji oraz kontrdemonstracji na Krakowskim Przedmieściu. Rzeczywiście w ostatnim czasie można było obserwować barierki rozstawione wzdłuż całej długości ulicy od Pałacu Prezydenckiego aż do Starego Miasta — pojawiały się zawsze z wyprzedzeniem, nawet dzień-dwa przed obchodami.

Te zaś mają stały przebieg — zwykle rozpoczynają się uroczystą mszą świętą w Katedrze Polowej. Uczestniczy w niej prezes Kaczyński ze swoją świtą. Później wraz z partyjnymi działaczami oraz tłumem „wyznawców religii smoleńskiej” udają się pod Pałac Prezydencki, gdzie Jarosław Kaczyński składa wieńce pod tablicami pamiątkowymi oraz przemawia do zebranych (również zazwyczaj mówi to samo — głównie odgraża się, że wkrótce poznamy rzekomą „prawdę” o wydarzeniach z 10 kwietnia 2010. Swoją drogą Antoni Macierewicz zapowiedział podczas ostatniej uroczystości, że wiosną tego roku przedstawi na ten temat szczegółowy, finalny raport).

Rzeczniczka klubu PiS Beata Mazurek nie rozumie oburzenia dziennikarzy. Najchętniej w ogóle przerzuciłaby koszty smoleńskich imprez na zewnątrz.

— Miesięcznice zaczęły być problemem, gdy wygraliśmy wybory. Warto się zastanowić, czy nie obciążyć kosztami tych, którzy podjudzają do tego, byśmy nie mogli ich spokojnie przeprowadzać, mam na myśli Obywateli RP. Ochrona służy bezpieczeństwu tych, którzy uczestniczą w manifestacjach i tych, którzy próbują je zakłócać, a bezpieczeństwo obydwu stron nie ma ceny — powiedziała Mazurek. Stwierdziła też, że „bezpieczeństwo nie ma ceny”.

I lepiej, żeby prezes mówił prawdę, kiedy zapowiadał, że 96. miesięcznica (a jednocześnie 8. rocznica) 10 kwietnia 2018 „może być ostatnią tego typu imprezą” — bo jeżeli wydatki na obchody będą rosły w takim tempie, to za chwilę nasz kraj przestanie być na to stać.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.